Czy świat jest bezradny wobec katastrof, kryzysów i chaosu? Dlaczego jedni liderzy zmieniają świat, a inni go niszczą? Co łączy Steve'a Jobsa z biblijnym Mojżeszem? Na jakim fundamencie powinno się opierać przywództwo w czasach sztucznej inteligencji i globalnych kryzysów?
Świat zbliża się do momentu osobliwości – zbiegają się w nim globalne problemy społeczne, katastrofa klimatyczna, kryzys kapitalizmu i demokracji, postęp AI, która wkrótce prześcignie ludzkie możliwości, wszechwładza BigTechów. Wszystko naraz. Dlatego potrzebujemy skutecznej reakcji – już dziś, żeby możliwe było jutro ludzkości.
Sławomir Lachowski, ekonomiczny wizjoner i twórca mBanku, uważa, że ta odpowiedź powinna się opierać na nowym, choć sięgającym do korzeni cywilizacji, modelu przywództwa. Żeby go wydestylować, Lachowski analizuje przypadki od Achillesa po Billa Gatesa, od biblijnych patriarchów po Demisa Hassabisa, od homeryckich bohaterów po uciekinierkę z ogarniętej wojną Ukrainy. Jego zdaniem potrzebujemy nie przywództwa opartego na populistycznych obietnicach i krótkowzrocznych zyskach ale na wartościach oraz bezwzględnej spójności poglądów i czynów. Jako lider, który sam podejmował trudne decyzje i obserwował z bliska inne kluczowe postaci naszych czasów, wie, na czym polega różnica między przywództwem a zwykłą władzą. Dziś dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem w książce, która jest unikalną lekcją przywództwa na czas przełomu.

CZEGO DOWIESZ SIĘ Z TEJ KSIĄŻKI?
Zrozumiesz świat w punkcie zwrotnym
Dlaczego epoka, w którą wchodzimy, nie jest tylko kolejnym etapem postępu, lecz radykalną zmianą paradygmatu — technologicznego, społecznego i moralnego.
Odkryjesz istotę przywództwa
Różnica między władzą a przywództwem nie tkwi w narzędziach, lecz w człowieku. Dowiesz się, jak liderzy budują zaufanie, sens i wspólnotę w czasach niepewności.
Poznasz model DROGA
Doskonałość, Realizacja, Odpowiedzialność, Gotowość, Angażowanie się — pięć filarów spójnego przywództwa, które łączy refleksję z działaniem.
Zobaczysz, jak wartości tworzą wyniki
Jak etyka, autentyczność i konsekwencja przekładają się na trwały sukces — w biznesie, w organizacjach i w życiu.
Nauczysz się rozpoznawać fałszywych liderów
Od nieudolności po korupcję — poznasz mechanizmy upadku przywództwa i sposoby, by zachować integralność w świecie pełnym pokus.
Otrzymasz inspirację do działania
Od Achillesa po Jobsa, od Mojżesza po Hassabisa — historie ludzi, którzy w czasie chaosu znaleźli drogę. I zachętę, byś sam stał się jednym z nich.
INNE KSIĄŻKI AUTORA





SPIS TREŚCI
- Na krawędzi przyszłości – między szczytem rozwoju a przepaścią zagłady.
- Technologia kształtuje rozwój cywilizacji.
- Pierwsza Rewolucja Przemysłowa – technologia przyspiesza rozwój cywilizacji
- Druga Rewolucja Przemysłowa – epoka elektryczności i masowej produkcji.
- Uniwersytety i laboratoria jako centra badawczo-rozwojowe.
- Prawo Moore’a i era komputerów osobistych
- Internet – infrastruktura cywilizacji XXI wieku.
- Smartfon zmienia świat i ludzi.
- W drodze do osobliwości.
- Demografia, środowisko i cena postępu.
- Od pustkowia do przeludnienia.
- Dobrobyt i zagłada
- Kryzys klimatyczny na własne życzenie.
- Liderzy wobec katastrofy.
- Niespełnione nadzieje globalnej gospodarki.
- Zamiast końca historii – nowa era niepewności.
- Powrót pierwotnego egzystencjalnego lęku.
- Ekonomia dominacji: technologia napędza monopolizację.
- Ubóstwo zagrażające egzystencji i bogactwo jako próba moralna
- Bogactwo i władza w Nowej Rosji.
- Jak dużo to za dużo?
- Świat w kryzysie – czas na przywództwo i zarządzanie z wizją.
- Gdzie się podziali wszyscy ci przywódcy?
- Dychotomia przywództwa
- Gdy brak kompetencji staje się zagrożeniem
- Przywództwo bez hamulców.
- Etos na pokaz.
- Chciwość jako grzech główny
- Kryzys zaufania i upadek standardów
- Od proroków do „Księcia”
- „Książę” i jego następcy
- Od wartości do działania.
- Realne przywództwo.
- Doskonałość. Nieosiągalna, ale warta zachodu.
- Realizacja. Najważniejsze zadanie.
- Odpowiedzialność. Ostateczny sprawdzian przywództwa.
- Gotowość. Klucz do czasów przełomu.
- Angażowanie się. Energia, która porywa do działania.
- Zmiana paradygmatu biznesu – od maksymalizacji zysku akcjonariuszy do tworzenia wartości dla interesariuszy.
- Wartości w życiu przedsiębiorstw.
- Zarządzanie przez wartości.
- DROGA mBanku.
- Pokora i wytrwałość w nieustannej wędrówce ku lepszemu.
- Skuteczność w warunkach niepewności.
- Odpowiedzialność. Nowy wymiar etyki w biznesie.
- Gotowość w świecie nieustannej zmiany.
- Angażowanie się dla wspólnego dobra.
KONTEKST

DLACZEGO?
Żyjemy w czasie, który nie jest jedynie epoką zmian, lecz zmianą epoki. To okres być może najgłębszego przełomu w dziejach ludzkości. Jego rezultat pozostaje niepewny: może stać się źródłem postępu i odrodzenia, ale równie dobrze może prowadzić do regresu, destabilizacji, a według niektórych – nawet do globalnej katastrofy.
Dobrą wiadomością jest jednak to, że wciąż możemy mieć wpływ na kierunek tych zmian – pod warunkiem, że świadomie wybierzemy drogę odpowiedzialności, współpracy i mądrego przywództwa. Od chwili, gdy siły natury przestały być jedynym motorem rozwoju cywilizacji, a ich miejsce zajął człowiek, ludzkość przejęła kontrolę nie tylko nad własnym losem, lecz także nad przyszłością całej planet. Jestem przekonany, że tylko skuteczne przywództwo i umiejętne zarządzanie we wszystkich sferach życia – politycznej, społecznej i gospodarczej – może sprostać tym wyzwaniom. Przywództwo i zarządzanie, oparte jednak na uniwersalnych wartościach, jawią mi się jako jedyna droga, by stawić czoła czasom przełomu.
Nie wystarczy reagować na symptomy – potrzebne jest podejście, które sięga do korzeni ludzkich działań, stawiając na pierwszym miejscu zasady moralne, odpowiedzialność i wspólne dobro. To wartości stają się kompasem w chaosie, wskazując kierunek zarówno jednostkom, jak i organizacjom. Książka ta ma osobisty charakter – oparta jest nie tylko na prezentacji idei, analizach danych, krytycznej prezentacji znanych i nieznanych przypadków, ale także na moich własnych doświadczeniach, zarówno sukcesach, jak i porażkach. Zdecydowałem się ją napisać z pełną świadomością, że przyszło mi żyć i pracować w wyjątkowym momencie historii – w czasie dynamicznego rozwoju Polski oraz przełomowych przemian gospodarczych i technologicznych na świecie. Co więcej, miałem przywilej realizowania unikalnych projektów biznesowych, które wymagały nie tylko wizji, lecz także dojrzałego przywództwa i najwyższej jakości zarządzania. Dlatego odwołuję się niej również osobistych doświadczeń, wyciągam z nich wnioski. Przywołuję też przykłady skutecznego i odpowiedzialnego przywództwa oraz zarządzania, które były – i wciąż są – dla mnie źródłem inspiracji. Wierzę, że to właśnie poprzez praktyczne ilustracje i autentyczne historie można najpełniej przekazać sens wartości, które stanowią fundament dobrej i trwałej zmiany. Najskuteczniej się nim podzielić.

Na krawędzi przyszłości - między szczytem rozwoju a przepaścią zagłady.
Technologia od zarania dziejów była motorem rozwoju cywilizacji. Każdy kolejny przełom technologiczny otwierał nowe możliwości, a jednocześnie niósł ze sobą ryzyka – militarne, społeczne i kulturowe.
Historia człowieka to nieustanny dialog między wynalazczością a konsekwencjami jej zastosowania. Tempo zmian z ostatnich pięćdziesięciu lat przewyższa łącznie wszystkie wcześniejsze epoki w trwającej już (albo tylko – zależy od punktu widzenia) 300 tysięcy lat historii ludzkości.
Wszystko na to wskazuje, że kolejne dwie dekady będą jeszcze bardziej przełomowe — ich wpływ na cywilizację może przewyższyć sumę zmian z całej wcześniejszej historii gatunku homo sapiens.
Lawinowy rozwój sztucznej inteligencji już dziś wywiera głęboki wpływ na nasze codzienne życie, strukturę społeczną oraz sposób funkcjonowania gospodarki. To, co jeszcze niedawno uchodziło za wizję przyszłości, staje się rzeczywistością – od automatyzacji pracy i personalizowanych usług, przez nowe narzędzia komunikacji i edukacji, aż po przełomowe zastosowania w medycynie czy analizie danych. Szaleńcze, wykładnicze tempo przemian niesie ze sobą ogromny potencjał — stwarza szansę na lepsze życie oraz przezwyciężenie wielu ograniczeń i deficytów współczesnej cywilizacji. Jeszcze kilka dekad temu wizja maszyn zdolnych do samodzielnego myślenia, uczenia się i podejmowania decyzji była domeną fantastyki naukowej.
Dziś liderzy firm rozwijających sztuczną inteligencję, ogarnięci gorączką wyścigu technologicznego i żądzą osiągnięcia globalnego pierwszeństwa, prześcigają się w zapowiedziach coraz szybszego nadejścia tzw. punktu osobliwości – momentu, w którym AI przewyższy zdolności poznawcze człowieka. Otwiera to nieograniczone perspektywy dla rozwoju społecznego i ekonomicznego, ale jednocześnie stwarza apokaliptyczne zagrożenia, które rzucają cień na te optymistyczne wizje. Jednocześnie wielu wybitnych naukowców przestrzega przed naiwnym entuzjazmem i apeluje o pilne stworzenie systemów nadzoru, kontroli i odpowiedzialności. Superinteligentna sztuczna inteligencja, jeśli wymknie się spod kontroli, może zagrozić stabilności społecznej i politycznej na niespotykaną skalę. Istnieje ryzyko, że systemy AI, zaprogramowane bez wystarczającej ostrożności, zostaną wykorzystane lub samodzielnie podejmą decyzje sprzeczne z ludzkimi wartościami. Punkt osobliwości niesie też pytanie o to, kto będzie kontrolował tę moc – korporacje, rządy, a może nikt?
Brak poszanowania wartości jako nadrzędnej zasady w podejściu do przywództwa może doprowadzić do osiągnięcia technologicznego punktu osobliwości (AGI) w sposób szybki, lecz niekontrolowany – z potencjalnie dramatycznymi skutkami. W takim scenariuszu świat zamiast odnieść korzyści, może obudzić się w stanie kryzysu, gdzie tempo innowacji przewyższy zdolność instytucji do zapewnienia bezpieczeństwa, sprawiedliwości i etycznego ładu.

Planeta w punkcie zwrotnym
Przepowiednia ze Starego Testamentu, zapisana w Księdze Rodzaju ponad 2,5 tysiąca lat temu, wypełniła się – ludzkość zaludniła niemal całą planetę, a w niektórych regionach doprowadziła wręcz do stanu przeludnienia. W ciągu zaledwie kilku tysięcy lat, a zwłaszcza w epoce nowożytnej, człowiek – głównie dzięki rozwojowi technologii jako potężnego narzędzia przekształcania świata – uczynił naturę sobie poddaną w niemal każdym aspekcie.
Dotychczasowy model rozwoju cywilizacji, jak się okazuje, był ślepą uliczką – doprowadził do kryzysu klimatycznego, który w długim okresie zagraża samym podstawom ludzkiego życia.
Od momentu opanowania rolnictwa i metalurgii, poprzez mechanizację i industrializację XIX wieku, aż po rewolucję cyfrową, kolejne innowacje umożliwiały eksploatację zasobów przyrodniczych w skali i tempie wcześniej niewyobrażalnym. Odkrycia naukowe, postęp inżynieryjny, rozwój transportu, telekomunikacji i biotechnologii, a dziś także gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji, uczyniły z człowieka gatunek o niespotykanej w historii zdolności wpływania na wszystkie elementy biosfery.
Tyle że eksploatacja bogactw naturalnych osiągnęła dziś skalę, która nie tylko narusza delikatną równowagę ekosystemów biosfery, lecz w dłuższej perspektywie zagraża samej zdolności planety do podtrzymywania życia. Skutki tego procesu są widoczne na wszystkich kontynentach — od przyspieszających zmian klimatycznych, przez degradację gleby, wód i powietrza, po masowe wymieranie gatunków w tempie niespotykanym od milionów lat. W istocie relacja człowiek-natura rzadko ma charakter gry o sumie zerowej; znacznie częściej jest to gra o sumie ujemnej. Przecież straty ponoszone przez środowisko w ostatecznym rozrachunku stają się także stratami dla nas samych, podkopując fundamenty naszego zdrowia, gospodarki i bezpieczeństwa.
Kryzys środowiskowy nie jest więc zjawiskiem osobnym, przeciwnie, łączy się z wyzwaniami demograficznymi, ekonomicznymi, społecznymi i politycznymi. Tworzy złożoną sieć zagrożeń o charakterze globalnym. Rosnąca presja na zasoby naturalne prowadzi do migracji, konfliktów i destabilizacji, co w konsekwencji wzmacnia spiralę problemów, z którymi zmaga się współczesna cywilizacja.
W obliczu tych faktów nadszedł najwyższy czas na głęboką refleksję, ale i na konkretne działania. Wymagają one odwagi, determinacji oraz zdolności do samoograniczenia — zarówno w sferze indywidualnej, jak i zbiorowej. Nie wystarczy bowiem techniczne rozwiązywanie problemów; potrzebna jest zmiana myślenia o relacji człowieka z planetą. Proces ten nie dokona się jednak samoczynnie. Wymaga – znów muszę to podkreślić – nowej jakości przywództwa i zarządzania — opartego na odpowiedzialności, dalekowzroczności i zdolności do godzenia interesów obecnych pokoleń z dobrem przyszłych. Tylko liderzy zdolni patrzeć poza horyzont bieżących korzyści, gotowi wprowadzać zmiany systemowe i inspirować do wspólnego działania, będą w stanie odwrócić kierunek obecnych trendów i nadać cywilizacji nową, zrównoważoną trajektorię rozwoju. Procesy społeczne, polityczne i gospodarcze, które rozgrywają się równolegle z postępującymi zmianami klimatycznymi, tworzą dziś złożoną i wielowarstwową rzeczywistość. Ścierają się w niej interesy narodowe i globalne, krótkoterminowe kalkulacje polityczne i długofalowe cele cywilizacyjne, potrzeba stabilności i presja radykalnej transformacji. Ten wielowymiarowy chaos nie tylko utrudnia wdrażanie skutecznych rozwiązań, ale także pogłębia niepewność, potęguje niepokój społeczny i destabilizuje relacje między państwami. W świecie, w którym kryzys klimatyczny nakłada się na konflikty geopolityczne, niestabilność gospodarczą i erozję zaufania do instytucji, szczególnego znaczenia nabiera nowy typ przywództwa – odważny, dalekowzroczny, zdolny objąć całość problemu, zintegrować rozproszone wysiłki i wypracować spójną, globalną strategię działania.
Zmiany klimatyczne to najpoważniejsze długoterminowe wyzwanie, przed jakim stanęła ludzkość. Ekstremalne zjawiska pogodowe, podnoszący się poziom mórz i degradacja środowiska już dziś wywołują migracje, konflikty o zasoby i destabilizację całych regionów świata. Kryzys klimatyczny obnaża jedną z najbardziej fundamentalnych słabości współczesnego przywództwa: niezdolność do podejmowania trudnych, kosztownych decyzji w imię dobra przyszłych pokoleń. Politycy myślą w perspektywie cykli wyborczych, korporacje – kwartalnych wyników finansowych, tymczasem klimat wymaga myślenia w horyzoncie dekad. Ta rozbieżność może zadecydować o przetrwaniu cywilizacji.
Przywództwo klimatyczne to dziś odwaga mówienia trudnych prawd i podejmowania niepopularnych, lecz koniecznych działań. Ale prawdziwe wyzwanie polega na tym, że kryzys klimatyczny nie jest problemem odizolowanym – splata się z innymi zagrożeniami, które jeszcze niedawno wydawały się należeć do różnych porządków.

Globalne przesilenie. Niepewność, niepokój, nierówność.
Na przełomie XX i XXI wieku wydawało się, że świat wreszcie zmierza ku spokojniejszej przyszłości. Upadek komunizmu i rozpad Związku Radzieckiego otworzyły drogę do integracji Europy, a Francis Fukuyama ogłosił „koniec historii” – triumf demokracji liberalnej i gospodarki rynkowej.
Wydawało się, że przed ludzkością rozciąga się epoka stabilizacji, dobrobytu i stopniowo malejących nierówności.
Szybko jednak okazało się, że ta wizja była złudzeniem. Globalizacja, która miała łączyć narody i wyrównywać szanse, przyniosła nie tylko dynamiczny rozwój gospodarczy, ale także nowe problemy: koncentrację bogactwa w rękach nielicznych, dominację korporacji transnarodowych, presję na rynki pracy i pogłębiające się podziały społeczne. Dziś zamiast obiecanego „końca historii” mamy do czynienia z jej przyspieszeniem. Rosnące napięcia geopolityczne, kryzys klimatyczny, migracje i cyfrowe przeobrażenia życia codziennego sprawiają, że świat staje się coraz bardziej nieprzewidywalny.
Żyjemy w epoce, która wymaga od nas porzucenia linearnego myślenia o historii – jako uporządkowanym, przewidywalnym ciągu następujących po sobie wydarzeń. To czas przełomów, niestabilności, narastającego niepokoju i pogłębiających się nierówności, które stają się nie tylko wyzwaniem społecznym i politycznym, ale przede wszystkim problemem moralnym.
Pandemia COVID-19 ujawnił kruchość naszej cywilizacji. W ciągu miesięcy globalne łańcuchy dostaw zostały przerwane, gospodarki załamały się, a systemy opieki zdrowotnej przeciążone. Pokazała też, jak nieprzewidziane zagrożenia mogą sparaliżować świat i ujawnić słabości, które ignorowaliśmy przez długi czas prosperity.
Wojna w Ukrainie przypomniała Europie, że konflikty zbrojne nie są reliktem przeszłości. Napięcia na Bliskim Wschodzie ponownie uświadamiają globalne zagrożenie konfliktami, które mogą destabilizować cały porządek międzynarodowy
Niepokój społeczny, podsycany przez media społecznościowe, tworzy nową jakość destabilizacji. Algorytmy platform cyfrowych wzmacniają treści skrajne, pogłębiają polaryzację i osłabiają komunikację opartą na faktach. Dezinformacja staje się wysoce skuteczną bronią, a przestrzeń publiczna rozpada się na wrogie sobie „bańki informacyjne”, w których zanika wspólne rozumienie rzeczywistości.
Rosnące nierówności społeczne i ekonomiczne to nie tylko problem moralny, ale zagrożenie dla stabilności politycznej. Gdy przepaść między elitami a zwykłymi ludźmi się pogłębia, społeczeństwa tracą spójność, a demokracja traci legitymację. Populizm i ekstremizm kwitną na glebie frustracji wywołanej niesprawiedliwością systemu.

Etos na pokaz.
W 2006 roku ukończyłem Maraton Nowojorski wspólnie z legendarnym Lance’m Armstrongiem, siedmiokrotnym triumfatorem Tour de France, który złamał barierę trzech godzin w tym biegu. Na ulicach Nowego Jorku pojawiło się 3,7 miliona kibiców. Lance Armstrong, przez wiele lat pracując ciężko i z niezwykłą determinacją, zbudował wizerunek współczesnego herosa. Był stawiany jako przykład do naśladowania w życiu, sporcie i biznesie. Również dlatego, że swoje największe sukcesy sportowe osiągnął po tym, jak zachorował na chorobę nowotworową – raka jąder z przerzutami do płuc i mózgu.
Był bliski śmierci, ale dzięki dwóm operacjom i czterem cyklom wyniszczającej chemioterapii udało mu się przezwyciężyć chorobę i wrócić do sportu wyczynowego. Po osiemnastu miesiącach od diagnozy, w lipcu 1999 roku, wystartował w Tour de France, którego długość wynosi ponad 3000 kilometrów, trasa wiedzie dookoła Francji przez górskie drogi Alp i Pirenejów, a mordercze zmagania trwają trzy tygodnie. Począwszy od tego roku, przez siedem lat z rzędu kończył Wielką Pętlę jako zwycięzca. W 2004 roku Lance Armstrong w rozmowie telewizyjnej z Oprah Winfrey potwierdził, że stosował doping w każdej możliwej postaci – erytropoetyny, testosteronu, transfuzji krwi – przez prawie cały okres swojej kariery. Dlaczego?
Zyskał na całym świecie wielu fanatycznych kibiców i zwolenników, ale także wielu przeciwników, którzy nie mogli uwierzyć, że można zwyciężać seryjnie w tak wymagającym wyścigu bez wspomagania środkami dopingującymi.
Brytyjski The Sunday Times musiał mu zapłacić milion dolarów odszkodowania w 2006 roku za rzekome pomówienie o stosowanie dopingu. On sam wielokrotnie powtarzał, że nigdy w żadnej formie nie używał niedozwolonych substancji i metod zwiększania wydolności fizycznej organizmu, a zespół US Postal deklarował „zero tolerancji dla dopingu” jako podstawę swojego kodeksu etycznego.
Na pytanie Dlaczego? – zadane przez Oprah Winfrey – odpowiedział: „Wszyscy brali w tym czasie. Niemożliwe było wygrywanie bez dopingu. Nie było jednak niczego, do czego inni nie mieli dostępu, a ja miałem. Nie czułem, że oszukiwałem. Po prostu ścigaliśmy się na tym samym poziomie. Nie bałem się, że mnie złapią. Kiedyś nie badali tak często, zwłaszcza poza wyścigami lub łatwo można było uniknąć kontroli, a na wyścigu już byłeś czysty.”
Tą pełną hipokryzji postawą zmanipulował też miliony ludzi na całym świecie, którzy wierzyli, że zwyciężał, ponieważ pracował więcej i był zdolny do większych poświęceń niż inni, a nie dlatego, że brał środki dopingujące.
„To było jedno wielkie kłamstwo, które powtarzałem wiele razy. Cała ta historia była zbyt piękna, żeby była prawdziwa – przyznał Lance Armstrong w programie Oprah Winfrey.
Armstrong został pozbawiony wszystkich zwycięstw, medali i tytułów a dodatkowo ukarano go dożywotnią dyskwalifikacją z udziału w igrzyskach olimpijskich i innych oficjalnych imprezach sportowych uznanych przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Również organizatorzy Maratonu Nowojorskiego wykreślili jego nazwisko z listy uczestników edycji 2006 roku.

Kryzys zaufania i upadek standardów
Korupcja stanowi jedno z najbardziej rozpowszechnionych i zarazem najpoważniejszych przejawów złego przywództwa. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, roczny koszt łapówek wynosi około 1,5-2 biliony dolarów, co stanowi około 2 proc. światowego PKB.
Korupcja kojarzy się z krajami o niestabilnej gospodarce czy słabych instytucjach, a nie z Niemcami – krajem postrzeganym jako bastion stabilności, praworządności i porządku. Niemcy od lat zajmują wysokie miejsca w rankingach Transparency International, mierzących poziom percepcji korupcji (Corruption Perceptions Index). W 2006 roku uplasowały się w pierwszej dziesiątce najmniej skorumpowanych państw świata, wyprzedzając wiele rozwiniętych gospodarek.
Ujawniona w 2006 roku afera Siemensa, jednego z światowych liderów w dziedzinie technologii, od elektrotechniki po infrastrukturę i energetykę, marki, która od ponad 170 lat uosabia niemiecką precyzję, innowacyjność i niezawodność wstrząsnęła światem.
Siemens przeznaczył na łapówki łącznie 1,3 miliarda euro w okresie od 1994 do 2006 roku – sumę, która czyni ten skandal jednym z największych w historii korupcji. Praktyki te objęły ponad 330 projektów w różnych sektorach – od telekomunikacji, przez energetykę, po infrastrukturę – i skutkowały przeszło 4200 nielegalnymi płatnościami.
Korupcja w Siemensie nie była przypadkowymi incydentami, lecz zorganizowanym, globalnym systemem łapówkarstwa, zaprojektowanym, by zdobywać kontrakty na całym świecie w krajach takich jak Grecja, Nigeria, Argentyna czy Rosja.
Korupcja to jednak nie tylko przekupstwo, lecz także protekcja i handel wpływami. Zatrudnianie osób na podstawie znajomości, z pominięciem kryteriów merytorycznych, zmniejsza innowacyjność i efektywność, zwiększa koszty pracy i obniża jej jakość. W konsekwencji prowadzi to do wzrostu bezrobocia i spadku konkurencyjności gospodarki. Podstawą funkcjonowania demokracji i wolnego rynku jest przestrzeganie prawa, poszanowanie własności prywatnej, podejmowanie decyzji ekonomicznych na podstawie racjonalnych kryteriów, a także zaufanie i moralne zobowiązania, takie jak uczciwość i sprawiedliwość, które zapewniają równość podmiotów i dotrzymywanie umów. Korupcja systematycznie podważa te fundamenty. Korupcja nie jest marginesem, lecz zjawiskiem o charakterze systemowym, które rozprzestrzenia się jak wirus. Źródłem choroby jest lider, którego nieetyczne postępowanie najpierw wpływa na najbliższe otoczenie – popleczników, zauszników oraz osoby podążające za jego przykładem – a następnie przenosi się na szersze struktury społeczne i instytucjonalne.

Mistyka przywództwa i powrót do wartości
Po latach analizowania cech i umiejętności przywódczych – uznawanych tradycyjnie za determinanty skutecznego lidera – doszedłem do wniosku, że przywództwo zaczyna się i kończy na wartościach: dobrych albo złych. To wartości określają bowiem, kim naprawdę jesteśmy w relacjach rodzinnych, koleżeńskich, społecznych i zawodowych, i w konsekwencji definiują nas jako liderów w różnych sytuacjach. Kształtowanie własnego stylu przywództwa opiera się ono na przywództwie przez wartości.
Zaczyna się od identyfikacji wartości osobistych, konsekwentnego postępowania zgodnie z nimi w życiu prywatnym i zawodowym oraz jasnej komunikacji tego systemu wartości w sytuacjach wymagających przejęcia roli lidera. Taki sposób działania tworzy wspólną płaszczyznę porozumienia, umożliwia wyznaczanie celów oraz ustalanie metod ich realizacji. Realne przywództwo wyrasta z identyfikacji własnych wartości duchowych i zawodowych, które stają się osią współdziałania w realizacji wspólnych celów. Dlatego realne przywództwo nie wynika z formalnego autorytetu władzy, lecz z osobistego autorytetu lidera – opartego na kompetencjach zawodowych, moralnych i etycznych.
Mistyka przywództwa nie oznacza czegoś tajemniczego ani ezoterycznego. Wykracza jednak poza zestaw technik zarządzania czy katalog kompetencji. To nieuchwytny, a zarazem decydujący element, który sprawia, że ludzie podążają za liderem nie tylko z obowiązku czy interesu, ale również z poczucia sensu, wspólnoty i wartości.
Można ją rozumieć jako przestrzeń, w której spotykają się trzy wymiary przywództwa:
Duchowy, zakorzeniony w wartościach, etyce i wewnętrznej spójności lidera; emocjonalny – a więc zdolność do budowania więzi, zaufania i autentycznego porozumienia z innymi oraz wizjonerski, transcendujący praktykę i nadający codziennym decyzjom i działaniom szerszy kontekst, czyniąc z przywództwa coś więcej niż administrowanie czy zarządzanie.
„Mistyka przywództwa” to tajemnica siły oddziaływania lidera, której nie da się w pełni sprowadzić do podręcznikowej wiedzy. To rodzaj aury — połączenie charakteru, wartości, doświadczenia i charyzmy, które razem budują zaufanie oraz inspirują innych do działania. Dlatego, gdy mówimy o mistyce przywództwa, mówimy o czymś więcej niż skuteczności — mówimy o zdolności nadawania sensu wspólnemu wysiłkowi, o dawaniu nadziei w czasach kryzysu, o łączeniu racjonalności z intuicją i odpowiedzialnością. To właśnie ta „mistyka” odróżnia przywódcę od menedżera. I pozwala mówić o przywództwie jako o jednym z najważniejszych fenomenów społecznych.

Realne przywództwo. Od wartości do działania.
Przywództwo oparte na wartościach może posługiwać się szerokim zestawem cnót i zasad, które w dużej mierze pozostają sprawą indywidualną – wynikają z doświadczeń, przekonań oraz osobistej wrażliwości lidera.
W tej książce posługuję się kanonem wartości, które są dla mnie najważniejsze i od wielu lat stanowią fundament mojego myślenia o życiu przywództwie i biznesie. Są nimi:
#doskonałość;
#realizacja;
#odpowiedzialność;
#gotowość;
#angażowanie się.
Razem, tworzą one akronim DROGA. Warto podkreślić, że DROGA nie jest tu przypadkowym słowem. To nie tylko akronim ale i metafora, która najlepiej oddaje sens przywództwa i działania. Droga to proces, w którym liczą się wartości – to one wyznaczają kierunek, stają się drogowskazem i kompasem w chwilach niepewności. Dzięki nim nie gubimy sensu, nawet gdy zmieniają się okoliczności czy pojawiają przeszkody. W tym ujęciu sama droga jest ważniejsza niż osiągnięcie celu, bo to ona uczy, kształtuje i nadaje znaczenie temu, kim jesteśmy i jak działamy. Ale oczywiście również każda z tych wartości ma dla mnie szczególne znaczenie, zarówno w wymiarze osobistym, jak i zawodowym.i.
Ich opis i znaczenie przedstawiam na bazie własnych przemyśleń oraz praktycznych doświadczeń. Dążę przy tym do tego, aby refleksje te były nie tylko osobistym świadectwem, lecz także użytecznym przewodnikiem dla czytelnika. Z tego względu wykorzystuję narzędzie szczególnie cenione w świecie biznesu – case study. Analiza studiów przypadków umożliwia bowiem nie tylko przekazanie wiedzy, lecz także wzmocnienie siły inspiracji. Odwołuję się do nieoczywistych historii niezwykłych przywódców, którzy w swoim życiu i działaniu najpełniej ilustrują znaczenie poszczególnych wartości: od determinacji i dążenia do doskonałości, poprzez konsekwencję w realizacji celów, odpowiedzialność wobec wspólnoty, gotowość do podejmowania wyzwań, aż po zdolność do pełnego angażowania się w sprawy innych.
Dzięki temu wartości, które składają się na akronim DROGA, nie pozostają abstrakcyjnymi hasłami – nabierają konkretnego wymiaru w kontekście doświadczeń wielkich liderów oraz codziennej praktyki życia osobistego i zawodowego.

Doskonałość. Nieosiągalna, ale warta zachodu.
Na przestrzeni dziejów pojawiały się jednostki, których dążenie do doskonałości przez nieustanny rozwój oraz towarzysząca temu wizja i determinacja fundamentalnie zmieniały kierunek rozwoju cywilizacji. Demis Hassabis, założyciel DeepMind, niewątpliwie zalicza się do tego grona.
W 2010 roku, gdy niemal nikt nie traktował poważnie tematu sztucznej inteligencji, a jej powszechne zastosowanie pozostawało mglistym marzeniem – bliższym fantastyce niż rzeczywistości, podtrzymywanym głównie przez wąską grupę akademików i pasjonatów science fiction – wspólnie ze swoim kolegą ze studiów na UCL, Shane’em Leggiem, oraz przyjacielem z dzieciństwa, Mustafą Suleymanem, założył firmę DeepMind i objął funkcję dyrektora generalnego.
DeepMind jasno formułowała misję: zbudować ogólną sztuczną inteligencję, a jej potencjał wykorzystać do rozwiązywania największych problemów ludzkości – od medycyny, przez edukację, po zmiany klimatyczne i energię odnawialną.
W październiku 2024 roku świat naukowy zaskoczyła informacja, że Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii otrzymali Demis Hassabis, John Jumper i ich zespół z DeepMind za przełomowe prace nad AlphaFold. Było to historyczne wydarzenie z kilku powodów — po raz pierwszy Nagroda Nobla została przyznana za osiągnięcie w dziedzinie sztucznej inteligencji, a także po raz pierwszy w historii uhonorowano system komputerowy jako współautora przełomowego odkrycia naukowego.
W przemówieniu Noblowskim, które zatytułował „Sztuczna Inteligencja jako naukowy katalizator: Podróż od umysłu do odkrywania struktur białkowych”, Hassabis przedstawił wizję, w której AI staje się „naukowym partnerem” — narzędziem, które nie tylko przyspiesza istniejące procesy badawcze, ale fundamentalnie zmienia sposób, w jaki odkrywamy nową wiedzę:
„Stoimy u progu nowego renesansu naukowego, gdzie sztuczna inteligencja pomoże nam odpowiedzieć na pytania, które wydawały się poza naszym zasięgiem. Od struktury białek po fundamenty fizyki kwantowej, od zrozumienia klimatu po zwalczanie chorób — AI będzie katalizatorem przełomów, które trudno nam sobie dziś wyobrazić.”
Na zakończenie podkreślił znaczenie odpowiedzialnego rozwoju AI i potrzebę międzynarodowej współpracy, aby zapewnić, że ta potężna technologia będzie wykorzystywana dla dobra ludzkości. Przywołał ideę „naukowego altruizmu” jako zasady, która powinna kierować rozwojem i wdrażaniem systemów sztucznej inteligencji.
Wśród wielu aspektów osobowości i kariery Demisa Hassabisa, szczególnie wyróżnia się jego styl przywództwa, głęboko zakorzeniony w wartościach. Analiza jego publicznych wypowiedzi, decyzji biznesowych i podejścia do badań naukowych pozwala dostrzec, że w centrum jego filozofii przywódczej znajduje się doskonałość.
Dla Hassabisa doskonałość nie jest wyłącznie technicznym standardem czy biznesowym celem, lecz kompleksową filozofią życiową, obejmującą trzy kluczowe wymiary: wiedzę, umiejętności praktyczne oraz moralność. W licznych wystąpieniach podkreśla, że prawdziwa doskonałość wymaga równowagi między tymi trzema elementami. Jego interdyscyplinarne wykształcenie i nieustanne dążenie do poznawania nowych dziedzin pokazują głębokie przekonanie, że proces uczenia się trwa całe życie i nigdy nie powinien ustać.
„Jedno jest pewne: będziemy musieli uczyć się nieustannie przez całe życie, przez całą swoją karierę – stwierdził w jednym z wystąpień. – Kluczową umiejętnością stanie się umiejętność uczenia się.”
Ta idea prowadzi do jeszcze szerszej refleksji: w świecie przyspieszonych zmian technologicznych kluczową kompetencją przyszłości staje się „learning how to learn” – czyli sztuka uczenia się, adaptacji i rozwijania meta-umiejętności, które umożliwiają szybkie przyswajanie wiedzy, zmianę paradygmatów i przechodzenie między różnymi dziedzinami. Hassabis podkreśla, że nie chodzi jedynie o akumulację faktów, ale o zdolność rozpoznawania wzorców, przenoszenia doświadczeń między dyscyplinami i twórczego stosowania wiedzy w nowych kontekstach.
Wartości, którymi kieruje się Hassabis, wykraczają poza organizacyjne granice DeepMind i kształtują jego wizję roli sztucznej inteligencji w społeczeństwie. Jego konsekwentne wezwania do międzynarodowej współpracy w zarządzaniu rozwojem AI, nacisk na etyczne zasady i odpowiedzialność, a także zaangażowanie w wykorzystanie AI do rozwiązywania globalnych wyzwań, odzwierciedlają głębokie przekonanie, że technologia powinna służyć ludzkości. To podejście jest widoczne w decyzjach biznesowych DeepMind, takich jak bezpłatne udostępnienie AlphaFold globalnej społeczności naukowej, zamiast komercjalizacji tej przełomowej technologii.
REALIZACJA. NAJWAŻNIEJSZE ZADANIE.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ. OSTATECZNY SPRAWDZIAN.
Gotowość. Krytyczna w czasach przełomu.
Wie pan, wszyscy tutaj chcą doradzać, ale nikt nie chce przyjąć współodpowiedzialności”– powiedział Tadeusz Mazowiecki, desygnowany na premiera pierwszego rządu III Rzeczpospolitej, do Leszka Balcerowicza, któremu zaproponował stanowisko wicepremiera i ministra finansów.
„Trudno mi dokładnie wyjaśnić, dlaczego powiedziałem: zgoda – wspominał Balcerowicz. – Nie traktowałem tego jako życiowej przygody. Wiedziałem, choć rzeczywistość przerosła moje oczekiwania, czego się podejmuję. Być może zadecydowało to krótkie wrażenie z pierwszej wizyty u premiera: trudno skrywane rozczarowanie Mazowieckiego, że oto kolejny kandydat woli doradzać, niż brać na siebie odpowiedzialność.
Groźba całkowitego załamania gospodarki niosła ze sobą ryzyko utraty społecznego zaufania do nowo powstałego, niekomunistycznego rządu, co mogło zahamować proces demokratycznych przemian. Tadeusz Mazowiecki, wybitny intelektualista, doskonale zdawał sobie z tego sprawę. „Uważałem, że potrzebny jest człowiek, który – jak mówiłem – będzie moim Erhardtem, a więc ktoś, kto zaproponuje spójną koncepcję wyjścia kraju z mizerii ekonomicznej, a jednocześnie będzie lojalny i konsekwentny.
W chwili, gdy Balcerowicz otrzymał propozycję objęcia funkcji ministra finansów, był gotów sprostać wyzwaniu w sensie kognitywnym, posiadał wiedzę, umiejętności i kompetencje niezbędne do działania.
Oczekiwania wobec niego były ogromne, a presja na sukces jeszcze większa – niepowodzenie reform gospodarczych mogło bowiem zniweczyć dotychczasowe osiągnięcia na polu demokratycznych przemian politycznych.
Balcerowicz nie miał wątpliwości: wchodził do rządu po to, by wyrwać polską gospodarkę z katastrofy i wprowadzić wolnorynkowy kapitalizm.
Gotowość to słowo, które łączy w sobie aspekty kognitywne, emocjonalne i mentalne praktyczne takich sytuacji, obejmuje zarówno stan przygotowania, jak i chęć do działania. Kognitywna gotowość oznacza posiadanie wiedzy, umiejętności i kompetencji niezbędnych do działania. Nie chodzi więc tylko o teoretyczną wiedzę, ale także umiejętności praktyczne i kompetencje – czyli zdolność efektywnego wykorzystania teorii w konkretnej sytuacji.
Balcerowicz kierował pracami tzw. Grupy Balcerowicza, która regularnie spotykała się w Instytucie Rozwoju Gospodarczego SGPiS. Jak wspomina sam jej twórca: „Daliśmy sobie spokój z projektowaniem ulepszonego socjalizmu. I tak oto przez przypadek odrobiliśmy zadanie domowe na później – wypracowaliśmy generalną strategię: do czego zmierzać, gdyby Polska była wolnym krajem. Gdyby nie to, nigdy bym się nie zgodził na propozycję Tadeusza Mazowieckiego z końca sierpnia 1989 roku”
Jego umiejętności praktyczne i kompetencje – czyli zdolność efektywnego wykorzystania teorii w konkretnej sytuacji, były fundamentem sukcesu transformacji polskiej gospodarki.
Balcerowicz uzasadniając zakres potrzebnych zmian mówił w Sejmie w 1989 roku: System, który odziedziczyliśmy po poprzednikach, nie może dalej istnieć. Stał się źródłem rozkładu gospodarki, dezorganizacji i degradacji życia, dehumanizacji stosunków międzyludzkich. Trzeba skończyć z fałszywą grą, w której ludzie udają, że pracują, a państwo udaje, że im płaci. Radykalizm reform, które zyskały miano terapii szokowej, uzasadniał krótko: Lepiej przejść przez krótką, bolesną terapię, niż ciągnąć chorobę latami.
Transformacja gospodarcza Polski po 1989 roku stanowi jeden z najbardziej fascynujących przykładów udanej zmiany systemowej we współczesnej historii ekonomii. W ciągu trzech dekad kraj przeszedł drogę od centralnie planowanej gospodarki niedoboru do dynamicznej gospodarki rynkowej, która konsekwentnie umacnia swoją pozycję zarówno w Europie, jak i na świecie. Miarą skuteczności transformacji polskiej gospodarki w kierunku wolnego rynku jest udział zatrudnienia w sektorze prywatnym i państwowym, jak również udział przedsiębiorstw prywatnych i państwowych w tworzeniu dochodu brutto. W ciągu pierwszych pięciu lat polska gospodarka stała się kapitalistyczną, gdy większość zatrudnionych pracowała w sektorze prywatnym, które wytwarzały prawie 60 proc. PKB.
Wskaźniki ekonomiczne w średnim okresie potwierdziły słuszność podejścia Balcerowicza. Pomimo tego, że polskie reformy należały do najbardziej radykalnych w krajach komunistycznych, Polska w czasie transformacji doświadczyła najmniejszego spadku produkcji wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Była pierwszym krajem postkomunistycznym, który odnotował wzrost po okresie początkowym recesji. W długim okresie Polska jest przykładem niebywałego sukcesu gospodarczego w porównaniu postsocjalistycznymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Od 1989 roku polska gospodarka urosła ponad trzykrotnie, co jest najlepszym wynikiem w regionie. Drugim najszybciej rosnącym była Słowacja, ale jej PKB wzrósł w tym samym okresie tylko dwa razy. Polska była też bezsprzecznym liderem wzrostu gospodarczego w krajach Unii Europejskiej w okresie ostatnich 35 lat ze średnim rocznym wzrostem na poziomie 4,3 proc. Srednia dla 27 krajów UE w tym czasie wyniosła zaledwie 1,6 proc.
Warto pamiętać, że przez ostatnie 600 lat Polska wyraźnie pozostawała w tyle za krajami Europy Zachodniej pod względem rozwoju gospodarczego, mierzonego relacją PKB per capita – osiągając zaledwie 30–56 proc. poziomu zachodniego. Tymczasem w ciągu zaledwie trzech dekad nasz kraj dokonał spektakularnego skoku: od poziomu 35,5 proc. średniej UE do 76,4 proc. średniej UE oraz do 84,2 proc. poziomu Hiszpanii i 82 proc. poziomu Włoch. Jeszcze nigdy w historii nie spekulowano, kiedy Polska osiągnie poziom życia jak w takich krajach jak Włochy, Hiszpania czy Niemcy.
Tymczasem projekcja wzrostu PKB per capita według parytet siły nabywczej) (PPP) dla Polski, Hiszpanii, Włoch i Niemiec na lata 2024–2035 (przy założeniu, że tempo wzrostu: Polska 3 proc. rocznie, Hiszpania 1,5 proc., Włochy 1 proc., Niemcy 0,5 proc.), pokazuje, że Polska dogoni Włochy już w 2034 roku, a w roku kolejnym Hiszpanię. Pod względem dochodu per capita według siły nabywczej Polska może dogonić Niemcy w 2042 roku.

Od zysku do wartości w biznesie i zarządzaniu
Wartości mają znaczenie zarówno dla ludzi, jak i dla przedsiębiorstw. Dla jednostek stanowią fundament godnego życia, źródło poczucia sensu i spełnienia, a także kompas moralny ułatwiający dokonywanie właściwych wyborów. Dla organizacji są gwarancją trwałości i warunkiem długowieczności, nadają bowiem kierunek ich rozwojowi, wzmacniają spójność wewnętrzną i budują zaufanie otoczenia.
W firmach wartości pełnią poza tym rolę swoistego pomostu: przyciągają utalentowanych ludzi, kształtują kulturę organizacyjną sprzyjającą współpracy i innowacyjności. Wspierają rozwój kompetencji, a jednocześnie umożliwiają osiąganie satysfakcjonujących wyników finansowych. Co istotne, wyniki te pozostają w zgodzie z oczekiwaniami pracowników, interesariuszy i właścicieli, tworząc trwałą równowagę między efektywnością ekonomiczną a odpowiedzialnością społeczną i etyczną.
Jestem przekonany, że zarówno w życiu osobistym, jak i w biznesie kluczowe okazują się te same wartości. Teza ta może wydawać się kontrowersyjna, bo utarł się stereotyp, że moralność i etyka mają zastosowanie w sferze prywatnej, natomiast gospodarka rządzi się odmiennymi, surowszymi prawami. W powszechnym odbiorze biznes to arena brutalnej konkurencji, w której liczy się walka o przetrwanie i maksymalizacja zysków. Właśnie to przekonanie, podobnie jak dogmat o nadrzędności zysku akcjonariuszy, przez dekady uchodziło za oczywistość – tak mocno, że podważanie go wydawało się czymś naiwnym albo wręcz niebezpiecznym.
Jednocześnie warto to podkreślić, że przedsiębiorstwa, które trwale zapisały się w historii zarządzania jako wzorce doskonałości i innowacyjności, charakteryzują się jasno określonym zestawem nadrzędnych wartości oraz niezmiennym poczuciem misji – nadrzędnego celu swojego istnienia. To właśnie ich wartości i misja pozostają nienaruszone w długim okresie, podczas gdy strategie i praktyki operacyjne elastycznie dostosowują się do ewoluujących warunków otoczenia. Co więcej: wartości osobiste, takie jak uczciwość, rzetelność, profesjonalizm, zaufanie, integralność, rozwój, pasja czy skuteczność, pokrywają się z tymi, które są kluczowe dla sukcesu biznesowego. To nie przypadek – wizjonerskie organizacje budują swoje fundamenty na zasadach, które rezonują z ludzką naturą i etyką. Z kolei wartości tradycyjnie kojarzone z biznesem, takie jak innowacyjność, nowoczesność czy jakość, stają się coraz bardziej powszechne w osobistych systemach wartości, szczególnie w erze digitalizacji i globalizacji.
Świadomość fundamentalnego znaczenia wartości dla organizacji była dostrzegana przez wybitnych liderów biznesu już od dawna. Nazywano je różnie – wartości nadrzędne, wspólne wartości, system przekonań, credo czy filozofia działania – lecz zawsze traktowano jako kluczowy czynnik trwałego i długofalowego sukcesu. James C. Collins i Jerry I. Porras w swojej książce „Wizjonerskie organizacje. Skuteczne praktyki najlepszych z najlepszych” (Built to Last: Successful Habits of Visionary Companies), opublikowanej po raz pierwszy w 1994 roku, przedstawili wyniki wieloletnich badań nad przedsiębiorstw, które przetrwały próbę czasu.
W swoich wnioskach posunęli się tak daleko, że sformułowali tezę: czy firma w ogóle może być uznana za dobrą, jeśli nie posiada jasno określonych i właściwych wartości? Analizując historie 18 firm uznanych za wizjonerskie (m.in. Walt Disney, Hewlett-Packard, 3M, Ford, IBM czy Sony) autorzy wykazali, że ścisły związek między sukcesem przedsiębiorstwa a wartościami wyznawanymi przez jego pracowników jest kluczowy dla długotrwałego rozwoju.
Najnowsze badania potwierdzają ustalenia Collinsa i Porrasa sprzed trzydziestu lat. Firmy charakteryzujące się silną kulturą etyczną i jasno określonymi wartościami osiągają istotnie lepsze wyniki biznesowe. W perspektywie pięcioletniej generowały one wyższe zwroty dla akcjonariuszy (o 7–12 proc.), notowały średnio o 15 proc. wyższy wzrost przychodów w okresie siedmiu lat oraz około 17 proc. wyższy wzrost zysku operacyjnego. Ponadto w horyzoncie trzyletnim uzyskiwały średnio o 8–12 proc. lepsze wyniki giełdowe w porównaniu z firmami pozbawionymi wyraźnie zdefiniowanego systemu wartości.

Wartości w działaniu. DROGA mBanku.
W sierpniu 2002 roku, gdy mBank święcił pierwszy rok spektakularnego sukcesu, napisałem do pracowników list, w którym zaproponowałem stworzenie kanonu wartości, którymi kierujemy się w pracy i życiu prywatnym.
Nie planowałem rewolucji – szukałem jedynie spoiwa, które utrzyma organizację w stanie nieustannej gotowości na długiej drodze do ostatecznego sukcesu. Intuicja podpowiedziała mi, że trzeba działać poza schematem tradycyjnych teorii zarządzania.
Proces, który uruchomiłem w mBanku, był eksperymentem z niepewnym rezultatem. Nie wiedziałem jeszcze, że biorę udział w narodzinach nowej szkoły zarządzania i że będę w niej bardziej uczniem niż nauczycielem. Wiedziałem tylko, że tradycyjne metody nie wystarczą dla organizacji, która ma ambicję zmieniać świat. Potrzebowałem czegoś więcej niż procedur i wskaźników – potrzebowałem wspólnego języka wartości.
Z perspektywy lat widzę, że tamta decyzja o stworzeniu Kodeksu Wartości była punktem zwrotnym nie tylko dla mBanku, ale i dla mojego rozumienia przywództwa. Doskonałość, Realizacja, Odpowiedzialność, Gotowość, Angażowanie się – a więc DROGA – stały się kompasem, który pozwolił nam nawigować przez burzliwe wody transformacji cyfrowej. Ale przede wszystkim udowodniły, że zarządzanie przez wartości nie jest filozoficznym luksusem – to praktyczna konieczność.
Wielu menedżerów żywi nieuzasadnione uprzedzenie, że wartości są mało praktyczne i nieprzydatne w osiąganiu wysokich wyników biznesowych. Przykład mBanku dowodzi, że jest dokładnie odwrotnie – wartości wprost wspierają uzyskiwanie ponadprzeciętnych rezultatów.
Wdrożenie oceny pracowniczej opartej na wartościach DROGA i powiązanie jej z systemem motywacji finansowej przyniosło spektakularne rezultaty. Nawet uwzględniając istotny wzrost zatrudnienia w tym okresie – z 3 200 do 4 800 osób – dynamika wypłacanych premii na jednego pracownika była imponująca. Średnia premia kształtowała się na poziomie:
- 8 900 zł w 2004 roku,
- 20 200 zł w 2005 roku,
- 25 900 zł w 2006 roku,
- 32 110 zł w 2007 roku.
Tym samym spełniłem obietnicę daną pracownikom mBanku na starcie projektu: że sukces będzie udziałem wszystkich, którzy się do niego przyczynią. Stało się to samospełniającą przepowiednią – zarówno dla pracowników, jak i dla akcjonariuszy.
Zyski mBanku wzrosły z 237 mln zł w 2004 roku do 338 mln zł w 2005 roku, 576 mln zł w 2006 roku i 955 mln zł w 2007 roku. Równocześnie cena akcji banku notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych poszybowała w górę – z 100 zł w listopadzie 2004 roku do 500 zł na początku 2008 roku. Towarzyszył temu ponad pięciokrotny wzrost wartości mierzonej kapitalizacją rynkową, z 2,440 md w 2004 roku do 12,240 mld w roku 2008.

Odpowiedzialność. Nowy wymiar etyki w biznesie.
Wspaniałe przedsiębiorstwa są zazwyczaj cieniem wydłużonej sylwetki swojego założyciela – konsekwencją jego marzeń i odbiciem wyznawanych wartości. Dusza firmy rodzi się w sercu jej twórcy – i tak właśnie jest w przypadku Yvona Chouinarda oraz Patagonii. Chciałem zdystansować się od tych bladych trupów w garniturach, których widziałem w reklamach w magazynach linii lotniczych. Jeśli miałem zostać biznesmenem, zamierzałem to zrobić na własnych warunkach. – wspomina Chouinard.
Patagonia to coś więcej niż zwykła firma – to manifest sprzeciwu wobec tradycyjnych wartości kapitalizmu. Prezentuje nowy model odpowiedzialnego biznesu, oparty na przekonaniu, że klasyczny system gospodarczy, oparty na nieustannym wzroście i prowadzący do degradacji środowiska, musi zostać zastąpiony. Jednocześnie Patagonia i jej około 3000 pracowników pokazują światu, że prowadzenie działalności w zgodzie z zasadami etyki i troską o planetę nie wyklucza sukcesu ekonomicznego. Wręcz przeciwnie – dowodzą, że robienie właściwych rzeczy może być fundamentem zdrowego i dochodowego biznesu.
Patagonia to firma, która od początku swego istnienia funkcjonuje jako świadomy eksperyment – próba urzeczywistnienia odpowiedzialności w ramach praktyki biznesowej. Jak wielokrotnie podkreślał Yvon Chouinard, przedsiębiorstwo powstało po to, by tworzyć produkty najlepszej jakości, których ludzie naprawdę potrzebują i podejmować konkretne działania niezbędne do powstrzymania nieodwracalnej degradacji środowiska i upadku naszej cywilizacji.
Działalność Patagonii we wszystkich obszarach pokazuje, że jej alternatywne, często przeciwstawne do postrzeganych jako standardowe, podejście do przyjętych praktyk biznesu, jest skuteczne tak w wymiarze relacji z klientami, otoczeniem jak i osiągania dobrych wyników finansowych i budowy wartości. Faktycznie, misja Patagonii nie mówi nic o osiąganiu zysku. W rzeczywistości Patagonia uznaje, że oceną końcowa jest „ilość dobra, jaką firma osiągnęła w ciągu roku” w zakresie rozwiązania kryzysu środowiskowego i relacji społecznych. Jednak, aby móc przewodzić korporacyjnej Ameryce poprzez własny przykład, firma musi pozostawać rentowna – i w przypadku Patagonii od wielu lat udaje się to znakomicie.
„Nie wiedziałem, co zrobić z firmą, bo tak naprawdę nigdy nie chciałem jej posiadać” przyznał Yvon Chouinard po sfinalizowaniu przełomowej decyzji o przekazaniu wszystkich akcji i przyszłych przychodów Patagonii na rzecz ochrony środowiska. „Teraz mógłbym umrzeć jutro, a firma będzie nadal robić to, co słuszne, przez następne pięćdziesiąt lat – i nie muszę już być w pobliżu.” Tego samego dnia na oficjalnej stronie internetowej firmy pojawiło się jednoznaczne oświadczenie, stanowiące symboliczną puentę tej decyzji:
„Ziemia jest teraz naszym jedynym udziałowcem”
Jeszcze do niedawna odpowiedzialność utożsamiano głównie z postawą osobistą – była cechą charakteru, świadectwem dojrzałości, moralnym obowiązkiem wobec siebie i najbliższych. Jednak w obliczu globalnych kryzysów – zmian klimatycznych, przełomów technologicznych, nierówności społecznych, pandemii czy geopolitycznych napięć – odpowiedzialność staje się kategorią zbiorową, systemową i międzypokoleniową. Żyjemy w epoce, w której decyzje podejmowane przez polityków, liderów biznesu czy zwykłych obywateli mają skutki wykraczające poza granice państw, czasów i generacji. Odpowiedzialność nie ogranicza się już do tego, co „moje” – dotyczy tego, co „nasze”. Świat, który tworzymy dzisiaj, będzie domem także dla tych, którzy dopiero się narodzą.
Odpowiedzialność w zarządzaniu i biznesie nabiera dziś fundamentalnego znaczenia. Przestaje być jedynie kategorią moralną przypisaną jednostce czy organizacji – staje się filarem kultury organizacyjnej oraz zasadą porządkującą relacje: zarówno międzyludzkie, jak i te zachodzące pomiędzy firmą, jej otoczeniem oraz przyszłymi pokoleniami. W epoce dynamicznych przełomów technologicznych, społecznych i środowiskowych odpowiedzialność nie jest już wyborem – staje się warunkiem legitymizacji zarządzania i przywództwa oraz gwarantem długofalowego sukcesu i zaufania społecznego.

To jest możliwe!
Rok 2050. Mija ćwierć wieku od momentu, gdy cywilizacja ludzka znalazła się na ostrym zakręcie historii. Świat nie pogrążył się jednak w chaosie. Przeciwnie – dokonał niespotykanego zwrotu. Sprostał egzystencjalnym wyzwaniom epoki przełomu, ponieważ znalazł odpowiedź, której nie dostarczały ani populistyczne strategie polityczne, ani rynkowy pragmatyzm liberalnych teorii, ani wyrafinowane algorytmy sztucznej inteligencji.
Przełomowe lata 2020 –2030 były czasem kryzysów, ale też narodzin nowego paradygmatu. Odpowiedzią okazało się w decydującym stopniu przywództwo i zarządzanie oparte na wartościach. Przestała być to idealistyczna koncepcja i niszowa strategią przywództwa i zarządzania. Stała się powszechną praktyką, globalną kulturą, systemem operacyjnym nowej cywilizacji. Dziś, w 2050 roku, możemy powiedzieć z pokorą i nadzieją: świat, który szedł drogą wartości, uniknął materializacji egzystencjalnych zagrożeń widocznych w 2025 roku. To wtedy zrodził się globalny ruch liderów, instytucji i społeczności, który odrzucił krótkoterminowe myślenie, egoizm narodowy i technokratyczny determinizm. Zamiast tego postawił na wartości jako fundament działania. Dziś, w 2050 roku, możemy powiedzieć z pokorą i nadzieją: zwrot ku nowemu modelowi przywództwa i zarządzania przez wartości pozwolił uniknąć katastrofy.
Utopia? Tak, opisałem utopię, bo wierzę, że potrzebujemy marzeń i wizji wybiegających poza horyzont naszych obecnych możliwości. Wizja, którą naszkicowałem, nie jest marzeniem o świecie idealnym, lecz projektem świata możliwego. Świata, który może zaistnieć, jeśli znajdziemy w sobie odwagę, determinację i konsekwencję, by go budować.
To wymaga postawy przywództwa zakorzenionego w gotowości do nieustannego uczenia się – przywództwa skutecznego, opartego na odpowiedzialności i zaangażowaniu, a zarazem na odwadze podejmowania decyzji nie zawsze łatwych, lecz koniecznych. Odwaga, o której mowa, to nie heroiczny gest jednostki, lecz codzienna praktyka liderów zdolnych łączyć wizję z działaniem, refleksję z decyzją, wartości z pragmatyzmem. To odwaga prawdziwych przywódców na miarę czasów przełomu.
Potrzebujemy czegoś, co możemy postawić sobie za cel. Nawet jeśli okaże się nieosiągalny, wskaże nam kierunek.
Ale czy rzeczywiście jest to tylko utopia? Jako ludzkość dysponujemy dziś zasobami bez precedensu w historii. Mamy technologie, które jeszcze pokolenie temu wydawały się science fiction. Posiadamy wiedzę o mechanizmach społecznych, gospodarczych i politycznych, pozwalającą świadomie kształtować rzeczywistość. Mamy także – co być może najważniejsze – świadomość własnych możliwości. Nawet nasze demokratyczne systemy, choć niedoskonałe, wciąż wykazują niezwykłą zdolność do samonaprawy i adaptacji. Oczywiście pod warunkiem, że znajdą się liderzy zdolni te mechanizmy uruchomić.
Problem nie leży więc w braku zasobów czy wiedzy. Leży w tym, że zbyt często rezygnujemy z ich wykorzystania, usprawiedliwiając się złożonością wyzwań lub bezsilnością jednostki wobec globalnych konfliktów i sprzeczności. To jednak fałszywa alternatywa. Między megalomanią a bezradnością istnieje przestrzeń trzeźwego, wolnego od iluzji poczucia sprawstwa.
Mamy już świadomość, jakiego rodzaju przywództwa naprawdę potrzebujemy. Wiemy, że skuteczne zarządzanie wymaga długofalowej perspektywy, że trwałe rozwiązania rodzą się ze współpracy, a nie z konfrontacji, oraz że prawdziwa władza polega na uwalnianiu potencjału innych, a nie na jego tłumieniu. Wiemy także, że technologia sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła – to wartości, które kierują jej zastosowaniem, nadają jej właściwy sens i kierunek.
Czy zatem możemy pozwolić sobie na grę w iluzję pod tytułem „nic od nas nie zależy”?
Przeciwnie. Zależy bardzo wiele, może nawet wszystko. Każda decyzja, jaką podejmujemy jako wyborcy, konsumenci, obywatele, rodzice, menedżerowie i liderzy, współtworzy obraz przyszłości. Każdy wybór wartości, za którymi się opowiadamy, każdy przykład przywództwa, jaki dajemy w naszych małych i wielkich wspólnotach, ma znaczenie. To z takich codziennych wyborów powstaje fundament świata, w którym będziemy żyć my i kolejne pokolenia.
Dlatego może warto patrzeć w przyszłość nie tyle z nadzieją – która czasem brzmi jak pobożne życzenie – co z trzeźwym przekonaniem o własnej sprawczości. Przyszłość nie jest czymś, co nas spotka. To coś, co tworzymy każdego dnia, każdą decyzją, każdym aktem przywództwa – wielkim i małym.
To wymaga postawy przywództwa zakorzenionego w gotowości do nieustannego uczenia się – przywództwa skutecznego, opartego na odpowiedzialności i zaangażowaniu, a zarazem na odwadze podejmowania decyzji nie zawsze łatwych, lecz koniecznych. Odwaga, o której mowa, to nie heroiczny gest jednostki, lecz codzienna praktyka liderów zdolnych łączyć wizję z działaniem, refleksję z decyzją, wartości z pragmatyzmem. To odwaga prawdziwych przywódców na miarę czasów przełomu.


O AUTORZE
Droga ważniejsza niż cel.Sławomir Lachowski urodził się 1 stycznia 1958 roku w Końskich. Jest polskim ekonomistą, menedżerem sektora bankowego, innowatorem finansowym oraz autorem książek poświęconych przywództwu, zarządzaniu i wartościom w biznesie.
Studiował ekonomię na Uniwersytecie im. Jana Gutenberga w Moguncji oraz na Uniwersytecie w Zurychu. Z wyróżnieniem ukończył studia na Wydziale Handlu Zagranicznego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie (dawniej Szkoła Główna Planowania i Statystyki), uzyskując tytuł magistra ekonomii.
Jest również absolwentem Advanced Management Programme w INSEAD w Fontainebleau oraz Stanford Executive Program na Uniwersytecie Stanforda.
W latach 1983–1989 pracował jako starszy asystent w Instytucie Rozwoju Gospodarczego, w zespole kierowanym przez Leszek Balcerowicz. Zespół ten przygotowywał intelektualne i analityczne podstawy transformacji ustrojowej Polski, które stały się fundamentem przejścia od gospodarki centralnie planowanej do gospodarki rynkowej.
Kariera zawodowa i innowacje finansowe
W 1989 roku założył firmę doradczą Intexim – Centrum Analiz Ekonomicznych, specjalizującą się w restrukturyzacji przedsiębiorstw w warunkach transformacji gospodarczej.
W 1992 roku został członkiem zarządu Powszechnego Banku Gospodarczego, jednego z trzech największych banków w Polsce, odpowiadając za jego restrukturyzację. W kolejnych latach pełnił kluczowe funkcje menedżerskie i zasiadał w zarządach wiodących instytucji finansowych, m.in. Powszechnej Kasy Oszczędności (PKO Bank Polski) oraz BRE Bank (obecnie mBank), gdzie pełnił funkcję prezesa zarządu.
W 2000 roku powołał do życia mBank – pierwszy w pełni cyfrowy bank w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, który zbudowany od podstaw stał się jednym z największych banków w Polsce i na trwałe zmienił standardy bankowości detalicznej w regionie. 2007 roku bank rozszerzył działalność na Czechy i Słowację, tworząc fundamenty paneuropejskiej platformy bankowości cyfrowej.
W 2018 roku założył spółkę fintechową Fair Place Finance, rozwijającą innowacyjne rozwiązania IT dla sektora finansowego.
Myśl autorska: innowacje przełomowe oraz zarządzanie i przywództwo przez wartości.
Centralnym wątkiem twórczości oraz praktyki menedżerskiej Sławomira Lachowskiego są innowacje przełomowe oraz koncepcja zarządzania i przywództwa przez wartości – rozumiana nie jako deklaracja etyczna czy zbiór haseł, lecz jako spójny, operacyjny system podejmowania decyzji, budowania kultury organizacyjnej i tworzenia długofalowej przewagi konkurencyjnej. W ujęciu autora wartości stanowią realny fundament strategii: wyznaczają kierunek rozwoju, determinują sposób działania organizacji oraz nadają sens procesom innowacyjnym w warunkach dynamicznych zmian rynkowych.
W książce „Droga innowacji. Pracuj ciężko, baw się dobrze, zmieniaj świat” autor opisuje istotę innowacji przełomowych w sektorze finansowym, odwołując się do własnych doświadczeń związanych z tworzeniem nowatorskiego modelu biznesowego mBank oraz budową jednego z najbardziej innowacyjnych banków cyfrowych w Europie. Pokazuje, w jaki sposób odwaga w myśleniu, gotowość do kwestionowania utrwalonych paradygmatów oraz konsekwencja w realizacji wizji mogą prowadzić do trwałej transformacji całych sektorów gospodarki.
W książce „Droga ważniejsza niż cel. Wartości w życiu i biznesie” autor przedstawia podstawy zarządzania przez wartości (Management by Values) oraz pokazuje skuteczność tej koncepcji w praktyce — na przykładzie wdrożenia spójnego systemu wartości w mBanku. Dowodzi, że trwały sukces organizacji nie wynika wyłącznie z realizacji krótkoterminowych celów finansowych, lecz przede wszystkim z konsekwentnie realizowanej drogi, opartej na jasno zdefiniowanych i autentycznie praktykowanych wartościach.
Z kolei w książce „Od wartości do działania. Przywództwo w czasach przełomowych” rozwija ideę immanentnej integracji przywództwa i zarządzania, odwołując się do klasycznej myśli Peter Drucker, zgodnie z którą przywództwo oznacza „robienie właściwych rzeczy”, a zarządzanie — „robienie ich we właściwy sposób”. Autor pokazuje, w jaki sposób wartości stają się pomostem między wizją a działaniem, między strategią a codziennymi decyzjami liderów, oraz fundamentem odpowiedzialnego, wiarygodnego i skutecznego przywództwa w czasach niepewności, kryzysów i przełomowych zmian gospodarczych oraz technologicznych.
Działalność społeczna
Wraz z żoną i synem założył Fundację Ex Litteris Libertas, której misją jest wspieranie dzieci i młodzieży z obszarów wiejskich i małych miejscowości poprzez dostęp do edukacji, rozwój kompetencji oraz wyrównywanie szans życiowych.
Życie prywatne
Jest zapalonym maratończykiem oraz miłośnikiem wspinaczki wysokogórskiej.
Sławomir Lachowski jest autorem licznych książek i artykułów poświęconych ekonomii, zarządzaniu, przywództwu i finansom. Do jego najważniejszych publikacji należą:
• Droga innowacji. Pracuj ciężko, baw się dobrze, zmieniaj świat – Studio Emka, Warszawa 2010
• Droga ważniejsza niż cel. Wartości w życiu i biznesie – Studio Emka, Warszawa 2012
• Od wartości do działania. Przywództwo w czasach zmiany – Studio Emka, Warszawa 2013